Diagnostyka, Epidemiologia , Farmakoterapia, Leczenie, Onkolog, Profilaktyka, Wywiad

Nowe perspektywy w epidemiologii, diagnostyce i leczeniu raka piersi

Kamil Zalewski, 09.05.07

Rozmowa z dr n. med. Joanną Didkowską z Zakładu Epidemiologii i Prewencji Nowotworów Centrum Onkologii-Instytutu im. Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie

Autor

Kamil Zalewski

"Z naszych doświadczeń przy prowadzeniu skriningu raka szyjki macicy wynika, że trzeba lat by zdobyć zaufanie kobiet i przyzwyczaić je do regularnych badań."



Pani Doktor, rak piersi jest najczęstszą nowotworową przyczyną zgonów u kobiet – jak dużej grupy pacjentek dotyczy ten problem?

Nowotwory piersi stanowią około 13 % zgonów na nowotwory złośliwe w Polsce. Rocznie o rozpoznaniu raka piersi dowiaduje się około 12 tysięcy kobiet, ale jednocześnie 5 tysięcy co roku umiera z tego powodu. Ocenia się, że obecnie w Polsce około 50-60 tysięcy kobiet żyje z rakiem piersi. Stanowi to ogromny problem, a jednocześnie wyzwanie dla wszystkich lekarzy – onkologa, lekarza pierwszego kontaktu i lekarza leczącego ból, gdyż oprócz pomocy terapeutycznej, wymagają oni także rehabilitacji i wsparcia psychologicznego. Niestety moim zdaniem, nie jest ten problem do końca właściwie rozpoznany, gdyż mówi się o tych 13 % kobiet, które umierają, ale nierzadko zapomina się o tych, które przeżywają, a przecież wciąż potrzebują pomocy.

Polska należy do grupy krajów o średniej zapadalności na raka piersi, ale większość ze zgłaszających się pacjentek manifestuje w tym momencie już trzeci bądź czwarty stopień zaawansowania klinicznego nowotworu, z czego to wynika?

Faktycznie, można wręcz powiedzieć, ze Polska należy do krajów o bardzo niskim ryzyku zachorowania na tle innych krajów Unii Europejskiej choć niestety powoli ono rośnie. Może to zapewne wynikać z pewnej zaszłości demograficznej, a mianowicie polskie kobiety jeszcze 15 lat temu rodziły więcej dzieci, a dopiero teraz wchodzą w wiek najbardziej zagrożony zachorowaniem te, które zakończyły swój okres prokreacyjny. One już rodziły dzieci, ale urodziły ich zdecydowanie mniej niż ich matki - stąd też może się brać ten przyrost w częstości zachorowań.
Tak zaawansowany stan choroby, z jakim większość pacjentek się zgłasza wynika w ogromnej części z faktu braku ich świadomości. Fakt ten potwierdzają liczne badania, m.in. pani dr Wojciechowska opublikowała badanie, dotyczące umieralności na nowotwory w zależności od wykształcenia. Dla osób z wyższym i średnim wykształceniem, a więc i świadomością, co do zagrożeń płynących z powodu tej choroby zapadalność na raka płuc zdecydowanie spadła. Natomiast u kobiet z zasadniczym wykształceniem rośnie. Można więc zauważyć, że wykształcenie jest bardzo silnym czynnikiem wpływającym na to, czy pacjent zgłosi się z wczesnymi objawami, czy też nie.
Dobrodziejstwem są na pewno badania skriningowe, które od niedawna można wykonywać bezpłatnie. Problemem, który moim zdaniem nie został jednak rozwiązany w tym projekcie, to brak indywidualnych zaproszeń, a akcja informacyjna prowadzona w prasie i radiu jest niewystarczająca. Kobiety nie wiedzą o akcji w ogóle, a jeśli już wiedzą, to nie orientują się gdzie mogą przeprowadzić takie badanie, bo Instytut Onkologii nie jest jedynym miejscem. Z naszych doświadczeń przy prowadzeniu skriningu raka szyjki macicy wynika, że trzeba lat by zdobyć zaufanie kobiet i przyzwyczaić je do regularnych badań. Niezwykle istotnym jest więc, odpowiednia edukacja kobiet, uświadomienie im, że nawet regularna samokontrola nie prowadzi do wczesnego wykrycia raka piersi.
Odpowiednia edukacja i badania skriningowe wydaja się być kluczem do zmniejszenia umieralności na raka piersi. U nas program przesiewowych badań mammograficznych dopiero rusza, a by uświadomić jak długa i trudna droga przed nami, niech posłużą dane epidemiologiczne ze Stanów Zjednoczonych. Tam w ciągu ostatnich dwóch lat badanie mammograficzne miało wykonane 70 % kobiet, podczas gdy w Polsce tylko 8 %! To pokazuje ogromną przepaść, jaka dzieli nas od pożądanego stanu rzeczy.

Pani Doktor, które kobiety znajdują się w grupie podwyższonego ryzyka zachorowania na nowotwór piersi?

Uważa się, że kobiety po menopauzie mają zwiększone ryzyko rozwoju raka piersi. Jest wiele dowodów epidemiologicznych mówiących o tym, że w okolicach 50 roku życia następuje gwałtowny wzrost częstości zachorowań, który potem się powoli stabilizuje. Stąd też grupa wiekowa, do której skierowane są badania przesiewowe, zamyka się w przedziale 50 – 69 lat, gdyż po przekroczeniu tej górnej granicy maleje korzyść społeczna tego badania, a jak pokazuje doświadczenie krajów w których badania są wykonywane również u starszych pacjentek, nie wpływa to na spadek umieralności. Nie ma jednak żadnych przeciwwskazań, by każda kobieta po 70 roku życia sama sobie wykonała badanie mammograficzne.

Czy hormonalna terapia zastępcza bądź doustna antykoncepcja wpływają na wzrost ryzyka zachorowania na nowotwór piersi?

To bardzo skomplikowane zagadnienie - ostatnie doniesienia pochodzące z brytyjskiego badania The Milion Women’s Heath Initiative dowiodły, że stosowanie HTZ zwiększa ryzyka zachorowalności na raka piersi. Różnie badacze szacują ten wzrost, ale na przykład w pracach opublikowanych w 2000 roku, czyli przed pojawieniem się wyników brytyjskich badaczy, wzrost ten szacuje się na 25 % przy 10-letnim stosowaniu HTZ. W polskich badaniach, robionych w 2003 roku na dużej grupie pacjentek, ryzyko zostało ocenione podobnie. Co ciekawe, po opublikowaniu badania The Milion Women’s Heath Initiative kobiety masowo rezygnowały z kuracji, co według autorów tej publikacji wiązało się z niemal natychmiastowym spadkiem zachorowalności na raka piersi. Ja osobiście mam pewne wątpliwości, czy te dwa fakty można w tak prosty sposób łączyć, gdyż stało się to za szybko, bo procesy biologiczne przecież nie dzieją się natychmiast.
Doustna antykoncepcja jest również podejrzana o wzrost ryzyka zapadalności na raka piersi i tutaj ocenia się to ryzyko na 25 % w czasie jej stosowania. Z drugiej jednak strony Polska jest bardzo dobrym przykładem, by nie potwierdzić tej tezy. O ile w czasie ostatnich lat bardzo wzrosła liczba młodych kobiet stosujących doustna antykoncepcję, to występuje jedynie niewielki wzrost zachorowalności, a praktycznie w ogóle brak wzrostu umieralności na nowotwory piersi w grupie 20-40 lat, a przecież to o niej mówimy. To jest jednak bardzo trudne pytanie, na które wciąż wiele ośrodków próbuje odpowiedzieć i miejmy nadzieję, że kolejne badania przybliżą nas do dokładnej odpowiedzi.

Na czym powinna polegać opieka nad kobietami rodzinnie obciążonymi ryzykiem zachorowania na nowotwór piersi i czym różni się od opieki nad tymi bez przypadków nowotworu piersi w rodzinie?

Kryteria amsterdamskie mówią o tym, kto jest obciążony, a kto nie jest takim ryzykiem, przy czym nie należy zapominać, że jedynie niewielki procent kobiet ma zwiększone genetycznie ryzyko zapadnięcia na nowotwór piersi. Co więcej, kobietom obciążonym genetycznie, jedynym co możemy zaofiarować, jest częstsze badanie mammograficzne. Jeżeli istnieje podejrzenie zwiększonego ryzyka, należy się zgłosić do poradni genetycznej i tam, po rozmowie, lekarz określi, czy dana osoba rzeczywiście należy to tej grupy, a jeśli tak, to zleci wykonanie dalszych badań określających ewentualne nosicielstwo genów BRCA1 i BRCA2. W końcu, jeżeli pacjentka okaże się ich nosicielką, staje się pacjentką poradni, która to będzie już kontrolowała częstość wykonywania badań mammograficznych czy to ultrasonograficznych.


Dziękuję za rozmowę


Wypowiedź tego użytkownika jest wartościowa :

Jak należy nas cytować:

. [Opublikowano dnia: 2010-06-30]. Nowe perspektywy w epidemiologii, diagnostyce i leczeniu raka piersi. Protokół dostępu: http://www.genetyk.pl/publikacje/7099 [Pobrano dnia: 2020-08-05].

podziel sie, promuj ten tekst

Dodaj komentarz

Kto czytał ten artykuł

  • rafal.kowalczyk

Komentarze